Kategorie
Blog

Microsoft Edge domyślną przeglądarką

I tak nadszedł ten czas, gdy Microsoft Edge staje się moją domyślną przeglądarką w systemie Windows. Nie mylić tutaj z Edge wbudowanym w Windows 10, ale tym, który bazuje na projekcie Chromium (stąd też inne logo).

Kategorie
Blog

W poszukiwaniu ulubionej strony startowej

Od lat przeróżne speed diale czy fast diale wiodły prym wśród użytkowników, którzy chcieli rozpocząć serfowanie po internecie od czegoś innego niż wyszukiwarka Google (lub strona główna WP, lub Onetu).

Trendy się zmieniały a wraz z nimi dodatki, które używało się w przeglądarkach. Odkąd Chrome stał się dominatorem na komputerach, o tyle fast diale nie ewaluowały wystarczająco, aby wpasować się w społeczeństwo.

Poważnym problemem fast dialów było to, że ich ustawienia zostały gubione po przeinstalowaniu systemu lub przeglądarki. O ile miały one opcje eksportu (i o ile o tym ktoś pamiętał na czas) lub synchronizację (z reguły płatną), o tyle za każdym razem trzeba było je ustawiać na nowo.

W momencie, gdy przesiadłem się na macOS i Safari jako moja domyślną przeglądarkę polubiłem bardzo rozwiązanie typu fast dial od Apple. 

Kategorie
Blog

PuTTY

Terminal to jedno z potężniejszych narzędzi zaawansowanego użytkownika. O ile w przypadku Windows’a linię poleceń (command line) oraz power shell nie można nazwać terminalem, o tyle osoby, które mają styczność z Linux’em lub chociażby macOS wiedzą oco chodzi.

W przypadku użytkowników Windowsa przywołując pojęcie terminal, każdy sięgał po najbardziej sprawdzone narzędzie, jakim jest PuTTY.

PuTTY jest niepozornym, a zarazem bardzo dobrym, darmowym narzędziem pozwalającym na połączenie czy to z lokalnym urządzeniem, czy też zdalnym serwerem za pomocą przeróżnych protokołów, chociażby takich jak Telnet czy SSH.

Kategorie
Artykuły

Google Photo – miejsce na twoje zdjęcia

Jakiś czas temu na moim blogu poruszałem temat związany z przechowywaniem i zarządzaniem kolekcją zdjęć. Przy okazji zamknięcia rozwoju programu Picasa zdecydowałem się na Lightroom.

Moja przygoda z Lightroom’em trwała przez jakiś czas, ale zawsze czułem się niepewnie, jeżeli chodzi o przechowywanie zdjęć.

Dyski twarde potrafią nawalić, tak samo jak komputery. Kradzieże również zdarzają się na porządku dzienny, a nikt nie chciałby stracić cennej kolekcji zdjęć z ostatnich 15 lat. Jednocześnie, dostępność zdjęć tylko na jednym komputerze stwarza kolejny problem, jeżeli chcesz komuś je pokazać lub się nimi podzielić.

Tutaj, Google Photo stało się rozwiązaniem prawie idealnym.

Kategorie
Oprogramowanie

VLC – kombajn stacjonarny, Infuse – mobilny

Kiedyś, po kupnie komputera z Windosem, pierwszymi krokami w celu jego dostosowania było zainstalowanie przeróżnych śmieci – w tym kodeków, aby było można oglądać na nim filmy w przeróżnych formatach. Były to czasy z przełomu lat 2000-2010 w moim przypadku.

Komputery były mało wydajne, a nie każdego było stać na najnowszy sprzęt. Kodeki, aby poprawnie dekodowały film i nie wyswietlały go w postaci 4-ech klatek na sekundę, porzebowały niezłego kopa w postaci sprzętu (pamięci i procesora, a nie wspominając już o karcie graficznej). Wybór przeróżnych kodeków był nie lada, a jak już go dokonaliśmy mogliśmy cieszyć się płynnym obrazem, a czasem nawet obraz odtwarzał się razem ze świeżką dziękową w tym samym czasie – ach ta magia XXI wieku.