Google Photo – miejsce na twoje zdjęcia

Google Photos

Jakiś czas temu na moim blogu poruszałem temat związany z przechowywaniem i zarządzaniem kolekcją zdjęć. Przy okazji zamknięcia rozwoju programu Picasa zdecydowałem się na Lightroom.

Moja przygoda z Lightroom’em trwała przez jakiś czas, ale zawsze czułem się niepewnie, jeżeli chodzi o przechowywanie zdjęć.

Dyski twarde potrafią nawalić, tak samo jak komputery. Kradzieże również zdarzają się na porządku dzienny, a nikt nie chciałby stracić cennej kolekcji zdjęć z ostatnich 15 lat. Jednocześnie, dostępność zdjęć tylko na jednym komputerze stwarza kolejny problem, jeżeli chcesz komuś je pokazać lub się nimi podzielić.

Tutaj, Google Photo stało się rozwiązaniem prawie idealnym.

Czytaj dalej „Google Photo – miejsce na twoje zdjęcia”

VLC – kombajn stacjonarny, Infuse – mobilny

vlc infuse

Kiedyś, po kupnie komputera z Windosem, pierwszymi krokami w celu jego dostosowania było zainstalowanie przeróżnych śmieci – w tym kodeków, aby było można oglądać na nim filmy w przeróżnych formatach. Były to czasy z przełomu lat 2000-2010 w moim przypadku.

Komputery były mało wydajne, a nie każdego było stać na najnowszy sprzęt. Kodeki, aby poprawnie dekodowały film i nie wyswietlały go w postaci 4-ech klatek na sekundę, porzebowały niezłego kopa w postaci sprzętu (pamięci i procesora, a nie wspominając już o karcie graficznej). Wybór przeróżnych kodeków był nie lada, a jak już go dokonaliśmy mogliśmy cieszyć się płynnym obrazem, a czasem nawet obraz odtwarzał się razem ze świeżką dziękową w tym samym czasie – ach ta magia XXI wieku.

Czytaj dalej „VLC – kombajn stacjonarny, Infuse – mobilny”

Mac, czyli życie po Windows… rok później

I tak minął rok. Nawet nieco ponad rok jak zamieniłem mojego ostatniego laptopa na MacBook Pro.

Miałem już sporo przygód z rożnym sprzętem i systemami operacyjnymi. Nie raz Windows na tyle mnie wkurzył ze postanowiłem na stałe przesiąść się na alternatywę na która było mnie wówczas stać, czyli Ubuntu.
Były spore nadzieje i spore obiecywania, jednakże nigdy nie zaznałem spokoju, aby móc jasno powiedzieć, że w końcu znalazłem to, czego szukałem.

Czytaj dalej „Mac, czyli życie po Windows… rok później”

Uporządkowany haos w Menu Bar (Mac OS)

Słowem wstępu:

Rozpoczynając przesiadkę z Windows na Mac OS, większość użytkowników jest świadoma jednego faktu. Wydając znaczącą sumę na komputer to nie wszystko. Ekosystem Apple opiera się na typowej teorii popytu i podaży, w związku z tym, należy być nastawionym na dodatkowe wydatki.

Jeżeli chodzi o Windows, użytkownicy z reguły umieli sobie poradzić nie płacąc za programy, które chcą użytkować i Mac OS nie jest w tym wyjątkiem, jednakże za niektóre elementy aż warto zapłacić.

Windows skupił wokoło siebie użytkowników nie ze względu na swoją jakość ale również dostępność na różne platformy sprzętowe i zrobione w domowym zaciszu komputery. Co więksi pasjonaci, w tym ja swojego czasu starali się wyróżnić na tle Linuxów, niestety, nawet pod koniec 2014 nie można powiedzieć, że Linux może być systemem podstawowym na komputerze domowym – niestety.

Apple zrobiło dużo, by przekonać do siebie największych wydawców oprogramowania, aby utwierdzić ich w tym, że na Mac OS też da się zarobić, stąd też nie brakuje tutaj Office od bezpośredniego konkurenta Microsoftu, ale również bardziej zaawansowane oprogramowanie jest natywnie dostępne out-of-the-box.

Tak więc, Mac OS to inny rozdział, który jednocześnie przekonuje, że na niektóre dobre rzeczy aż warto zapłacić. Takim przykładem jest program Bartender.

Czytaj dalej „Uporządkowany haos w Menu Bar (Mac OS)”

Life after Windows?

No i stało się. Nie tak dawno temu chciałem wziąć się za przeinstalowanie systemu (Windows) na komputerze mojej drugiej połówki. Zostawiłem to sobie na weekend, aby zrobić to w wolnej chwili. Z każdą chwilą, gdy spoglądałem w kierunku laptopa wiedziałem co mnie czeka, ile przeinstalowywania, ustawiania itp. I tak minął weekend i nic nie zrobiłem.

Czytaj dalej „Life after Windows?”