Windows 11 na niewspieranym sprzęcie — dzień po dniu

Zawartość

Od udostępnienia oficjalnej wersji Windows 11 minęło już trochę, przyszła pora na głębsze jego poznanie.

Mimo że Windows 11 użytkuję już od jakiegoś czasu na maszynie wirtualnej na macOS, to jednak nie to samo, gdyż nie pracuję z nim na co dzień.

Aby sprawdzić, jak wszystko działa, postanowiłem zaktualizować mój “niewspierany” wg Microsoftu komputer w pracy, aby sprawdzić, czy można bezpiecznie przenieść innych na nowy system.

Pamiętaj, nim jednak zdecydujesz się na aktualizację do Windows 11 - nie spiesz się! Oficjalne wsparcie Microsoftu dla systemu Windows 10 zakończy się 14 października 2025 roku, a więc masz sporo czasu. Windows 10 obecnie jest jedną z lepszych wersji systemu, po niespieranym już Windows 7.


Cała instalacja wg mojego opisu Aktualizujemy Windows 10 do Windows 11 bez TPM 2.0 na niewspieranym sprzęcie przeszła bez najmniejszego problemu i wszystkie aplikacje działały od pierwszego włączenia.

System, mimo ostrzeżeń Microsoftu, jest w miarę stabilny (tylko dwa razy w ciągu pierwszego dnia powitał mnie jakiś nieczytelny błąd aplikacji systemowej).

Co jednak zauważyłem, to fakt, dlaczego Microsoft stawia na nowszy sprzęt.

Jeżeli planujesz zainstalować system na komputerze z talerzowym dyskiem, a nie szybkim SSD, to szczerze odradzam. Wszystko będzie działało naprawdę wolno i oczywiście winą będziesz obarczać właśnie Windows 11.


Na komputerze w pracy z Intel i5-3 generacji (i5-3230M, laptop) posiadałem dwa dyski SSD. Jeden, na którym był zainstalowany system, oraz drugi, który włożyłem w kieszeń zamiast napędu DVD.

Ten pierwszy dysk był ze mną od jakiegoś czasu. Według HD Tune jego prędkość średnia oscylowała w granicach 120MB/sec, podczas gdy drugi, dodany w późniejszym czasie szczycił się średnią prędkością 250MB/sec (żadna rewelacja, ale lepiej niż dyski talerzowe). Oba dyski w technologi SATA2.

I tutaj pojawił się problem.

Posiadając wolniejszy dysk, mimo że SSD, dało się odczuć. Stąd też te wymagania Microsoftu.

Zakładając, że dyski w komputerach z co najmniej Intel 8 generacji są już w technologi NAND NVMe PCIe, ich prędkość oscyluje w granicach 500MB/sec do 2500MB/sec.

Tutaj ważna uwaga.

Nie zakładajmy, że nasz dysk SSD jest “szybki”. Nim przystąpimy do instalacji, odpalmy HD Tune i sprawdźmy jego prędkość przez okres dłuższy niż 5 minut.

Na rynku dostępne są różne dyski, które obiecują wysokie prędkości, ale tylko podczas kilkunastu sekund zapisu, po czym ich prędkość spada drastycznie. Dyski te niewyposażone są w dedykowaną pamięć wspierającą prędkość transferów. Najgorsze w tym jest to, że podczas zakupów nie jesteśmy w stanie sprawdzić który dysk jest który. Oczywiście, te, które obiecują góry, są z reguły tańsze od tych, których prawdziwa wydajność jest długoterminowa, to jednak ciężko jest wybrać dobrze. Stąd też zachęcam do przejrzenia benchmarków w internecie, nim zdecydujemy się na zakup dysku SSD. Nawet dyski oparte na technologi NAND NVMe PCIe mogą rozczarować (patrz te od firmy Silicon Power).

Jako, że miałem do dyspozycji alternatywę, ściągnąłem CloneZilla , sklonowałem mój dysk i zamieniłem go miejscami. System nie powiem, żeby dostał kopa, ale od razu zaczął działać nieco płynniej.

W ciągu pierwszych dni pracowałem tak jak dotychczas na Windows 10.

Niektóre elementy w systemie zostały przeniesione lub sprytnie ukryte pod dodatkowym menu.

Tutaj jednak przyszło pewne rozczarowanie.

Interfejs

Skoro Windows 11 bazuje na Windows 10 oraz był tworzony od dłuższego czasu, to dlaczego można w nim znaleźć tak dużo byków w interfejsie.

Ktoś, kto kładzie wysoką poprzeczkę na wygląd systemu, może powiedzieć, “co to do cholery jest”.

Wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy na pulpicie, aby przywołać menu kontekstowe, które wygląda “ładnie”. Po czym przechodzimy do dodatkowych opcji (Show more options) i wita nas niedopracowane menu, którego podświetlenie nijak ma się do ładu w całym systemie.

Co ciekawe, jak klikniesz przycisk Nowy (New), aby, dla przykładu, utworzyć folder, to menu dodatkowe jest spójne z całością, to dlaczego inne wyglądają jak z całkiem innego systemu?

Windows 11 - Right click on Desktop - New

Daleko nam nie trzeba klikać. Wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy na koszu, aby zobaczyć kolejną niespójność z całym wyglądem systemu.

Windows 11 - Right click on Recycle Bin

Co ciekawe, menu wygląda całkowicie inaczej, jak klikamy prawym przyciskiem myszy na pliku lub folderze.

No cóż, może poprawią to… kiedyś.

Niestandardowy rozmiar czcionki

Jako, że na moim komputerze z zewnętrznym ekranem posiadam system w powiększeniu 100% a tylko czcionkę 125% (Ekran w rozdzielczości Full HD 23.5") zauważyłem pewne mankamenty, gdzie tekst jest ucinany lub niewidoczny (szczególnie na blokadzie ekranu). Coś, czego w Windows 10 nie doświadczyłem (Buu…).

Powolna przeglądarka plików (File Explorer)

Sama przeglądarka plików (File Explorer) jest widocznie ociężała.

Rozumiem wysokie wymagania dla samego systemu, ale żeby były one potrzebne tylko dlatego, żeby wyświetlić ładne ikonki w oknie? Serio?

Klikając na jakikolwiek element, plik lub folder, wita nas kręcące się kółko, tak jak by coś dodatkowego było wykonywane w tle, podczas gdy nic więcej nie jest wyświetlane.

Często też okno zamarza i należy je ubić poprzez wymuszenie zamknięcie. Przesada.

Jest to szczególnie irytujące, jeżeli chcesz wejść do folderu poprzez podwójne kliknięcie. Pierwsze kliknięcie i pojawienie się kręcącego kółka powoduje, że drugie szybkie kliknięcie jest ignorowane, w związku z tym musimy podwójne kliknięcie powtórzyć. W przypadku gdy podwójne kliknięcie zadziała od razu, mamy widoczne opóźnienie podczas przejścia pomiędzy zawartością okna. Przez ten mały bubel, poruszanie się pomiędzy folderami jest bardzo irytujące.

Nic dziwnego, że w Google nie brakuje odniesień do frazy: windows 11 file explorer slow .

Podobno, tego typu błąd zaobserwowany był jeszcze przed wypuszczeniem oficjalnej wersji systemu, tym samym dziwi ignorancja Microsoftu. Wychodzi na to, że będzie tak jak z Windows 10, gdzie dopiero po drugiej lub trzeciej dużej aktualizacji wszystko było dopracowane. Ktoś najwyraźniej w dziale marketingu się spieszył i miał w nosie błędy z tym idące zrzucając winę (oczywiście) na niewspierany sprzęt (gdyż im bardziej wydajny sprzęt, tym mniej tych bubli widocznych).

ps. podobno niniejszy błąd związany jest z faktem aktywnego OneDrive (czy to osobistego, czy firmowego) i jego zamknięcie przywraca płynną funkcjonalność. Dla tych użytkowników, którzy na co dzień używają OneDrive, nie jest to akceptowalne rozwiązanie.

Niektórzy użytkownicy znaleźli sposób na przywrócenie zachowania eksploratora plików do tego, znanego z Windows 10 dokonując zmiany w rejestrze systemowym w następujący sposób:

1. Przyciskamy START+R
2. Wpisujemy "regedit" i potwierdzamy Enter (Klikamy TAK aby uruchomić)
3. Przechodzimy do:

Computer\HKEY_LOCAL_MACHINE\SOFTWARE\Microsoft\Windows\CurrentVersion\Shell Extensions\Blocked

(byćmoże musimy utworzyć nowy klucz/folder (Key) o nazwie Blocked jeżeli nie istnieje)

4. W folderze (kluczu) Blocked tworzymy nowy ciąg (String Value)
5. Nazywamy go "{e2bf9676-5f8f-435c-97eb-11607a5bedf7}"
6. Uruchamiamy ponownie komputer

Lub pobierając file_explorer_old_behaviour.reg i uruchamiajac go (po rozpakowaniu) w celu dodania powyższego wpisu do rejestru.

Otóż e2bf9676-5f8f-435c-97eb-11607a5bedf7 odpowiada za nowe menu w eksploratorze.

Oto jak wygląda ono przed i po wprowadzeniu powyższej zmiany

Po ponownym uruchomieniu komputera niniejsza zmiana nieco usprawniła prace z plikami.


Ogólnie podobają mi się ikony w systemie. Całość wygląda bardziej przyjaźnie dla oka, można by rzec bardziej przejrzyście. Zaokrąglone okna dodają uroku.

Przypięte elementy do menu Start

Tutaj się nieco wkurzyłem.

Wiadomo, że Windows 11 wprowadził nowe menu (które domyślnie przesunąłem w ustawieniach na jego prawidłowe miejsce — z lewej!) to jednak zachował taką funkcjonalność jak przypięte aplikacje. Niestety, te przypięte aplikacje w Windows 10 nie zostają przeniesione do Windows 11, przez co musimy sobie to ustawić od zera.

Menadżer zadań (Task Manager)

Jak wiadomo, menadżer zadań możemy przywołać w dwojaki sposób. Skrótem klawiszowym Ctrl+Alt+Delete lub też (w Windows 10) klikają prawym przyciskiem na środku paska zadań i wybierając go z bogatego menu.

Otóż to bogate menu zostało usunięte. Zupełnie nie rozumiem dlaczego.

Na szczęście menu dostępne po kliknięciu prawym przyciskiem myszy na menu Start pozostało.

Menadżer zadań (Task Manager) znajdziemy teraz właśnie w tym menu podobnie jak opcję Uruchom (Run) oraz kilka innych przydatnych. Kwestia przywyknięcia do ich nowego miejsca.

Microsoft lubi chować przydatne rzeczy. Tak jak to było w Windows 10, w którym to z kolejną aktualizacją ukrył skrót do panelu sterowania, pozostawiając nam jedynie możliwość jego uruchomienia korzystając z opcji Uruchom… (Start+R > control).

Rekomendacje w menu Start

Bzdurą jest brak możliwości usunięcia sekcji rekomendacji z nowego menu start. O ile wyłączyć możemy ostatnio otwierane pliki i aplikacje oraz właśnie rekomendacje, to jednak zbędna przestrzeń pozostaje.

Windows 11 - Start Menu - Recommended

Jak wspomniałem na początku, Windows 11 jest niespójny, jeżeli chodzi o interfejs. Niektóre manu wyglądają inaczej niż inne.

Nawiązując do problemu z wolną przeglądarką plików, podczas pracy na plikach w chmurze, osoby, które korzystają z menu dostępnego pod prawym przyciskiem myszy, zauważą, że nowe menu nie dostarcza im zaawansowanych opcji, które potrzebują. Z reguły muszą sięgać do ostatniej opcji na liście w menu, aby wyświetlić dodatkowe opcje, pełne, znane z zachowania w Windows 10.

Jak zauważyłem, podczas pracy z plikami w chmurze OneDrive, przywołanie tego pierwszego menu jest bardzo powolne — wręcz irytujące.

Skoro mogłem przywrócić wygląd przeglądarki plików znany z Windows 10, to dlaczego nie pozbyć się nowego menu pod prawym przyciskiem myszy, pozostawiając tylko te znane do tej pory z poprzedniej wersji systemu?

Otóż można.

W tym celu ponownie posłużymy się zmianą w rejestrze systemowym.

1. Przyciskamy START+R
2. Wpisujemy "regedit" i potwierdzamy Enter (Klikamy TAK aby uruchomić)
3. Przechodzimy do:

Computer\HKEY_CURRENT_USER\Software\Classes\CLSID

4. W folderze (kluczu) CLSID tworzymy nowy ciąg folder (klucz - Key)
5. Nazywamy go "{86ca1aa0-34aa-4e8b-a509-50c905bae2a2}"
6. Wewnątrz klucza tworzymy folder (klucz - Key) o nazwie "InprocServer32"
7. W prawej części klikamy dwa razy na ciąg "(Default)". W nowo otwartym oknie klikamy OK. Zmieni to domyślną wartość z "nieustawionej" na pustą.
8. Uruchamiamy ponownie komputer (opcjonalne)

Możemy też posłużyć się niniejszym file_explorer_right_click.reg (po rozpakowaniu) w celu dodania powyższej wartości do rejestru.

Po zamknięciu rejestru systemowego możemy, ale nie musimy uruchamiać ponownie komputer, a zachowanie po kliknięciu prawym przyciskiem myszy na dowolnym pliku powinno wrócić do tego, którego doświadczaliśmy w Windows 10.

W celu zastosowania zmian w całym systemie (menu kontekstowe na pulpicie może nadal być “nowe”) zalecam uruchomienie ponowne komputera.

Dzięki temu nie tylko odzyskaliśmy pełne menu, ale również praca z plikami stała się o niebo szybsza, chociaż nadal uciążliwa, szczególnie przy pracy z plikami w chmurze OneDrive/SharePoint.

Obecnie, przy pracy na plikach w chmurze doświadczam kilkukrotnego kręcącego się kółka, niżeli mogę cokolwiek zrobić z plikiem. Bardzo wkurzające zachowanie. Na tyle wkurzające, że do czasu znalezienia rozwiązania zmuszony jestem do używania alternatywnej przeglądarki plików takiej jak na przykład fman .

Podobno, w wersji Insider (22478) problem ten jest naprawiony. Na chwilę obecną moja wersja to 21H2 (22000.258) i nie zamierzam przechodzić na kanał Insider na komputerze produkcyjnym, więc muszę uzbroić się w cierpliwość i czekać na aktualizację.

Microsoft Teams

Microsoft, wraz z Windows 11, rozpoczął integrację Teams z systemem Windows. Nie jest to złe, o ile zrobione jest prawidłowo.

Niestety, teams domyślnie wgrane w system nie można używać w środowisku firmowym (Microsoft 365), gdyż do tego trzeba pobrać osobną aplikację.

Jest to nieco głupie, gdyż domyślna, dostępna, aplikacja jest nieużyteczna. Jaki jest wiec sens jej instalowania?


Czytaj dalej: Windows 11 na niewspieranym sprzęcie - dzień po dniu, część 2

Uważasz, że moja strona jest przydatna?

Moja strona nie wyświetla reklam, a zawartość dostępna jest za darmo.
Aby mnie wesprzeć, możesz kupić mi kawę.

Postaw mi kawę

Jeżeli nie możesz, będę wdzięczny za udostępnienie.

Komentarze