Systemowe przymiarki w obliczu śmierci klinicznej Ubuntu

Z dniem 31.03.2014, w którym to zacząłem na poważnie myśleć nad przejściem na Mac’a i porzucenie Windows wraz z Ubuntu, dzisiejsza decyzja o zamknięciu Ubuntu One – usługi chmurowej od Canonical wprawiła mnie w nie lada osłupienie. Wpierw pomyślałem, ze jest to spóźniony żart prima aprylisowy, ale po zweryfikowaniu tego na stronie głównej Canonical, sytuacja się potwierdziła, a dla mnie zabrzmiało to jak pierwszy gwóźdź do trumny tej firmy i całego systemu od Canonical.

Wydaje mi się ze firma się bardzo przeliczyli co do możliwości swojej i swojego systemu, który mimo upływających lat, wydaje się jakby stanął w miejscu a producenci oprogramowaniaa – poza nielicznymi, przekreślili ten projekt, a inne bazujące na linuksie dystrybucje, odkreślili go grubą kreska, za która nie opłaca się wchodzić.

Mimo wzmożonych prac ze strony Canonical wraz z próbą konkurowania z Androicem i iOS’em w kwestii telefonów, jakoś nie widać tego samego ruchu ze strony twórców oprogramowania. Oczywiście pojawił się Steam dla Linuksa, dzięki czemu Linux stał się systemem również do grania, jednakże nic ciekawego nie można zaobserwować. Patrząc na okres, przez który Ubuntu jest na runku, bardzo chciałbym się mylić, ale wydaje mi się, że w najbliższych latach, lub chociażby za 2-3 będziemy w tym samym miejscu z pingwinem na desktopy jak jesteśmy w tej chwili.

Windows, Mac oraz Android i iOS wykorzystały swoją pozycję. Producenci polubili te systemy, gdyż pozwoliły im zarabiać niemałe pieniądze. Niestety, Ubuntu, mimo otworzenia własnego sklepu nie spowodowało zainteresowania tych, którzych wkład mógłby odwrócić rolę Pingwina jako trzeci system. Firmy takie jak Microsoft, Adobe, Corel… i inne nie dostrzegły rynku dla siebie, co spowodowało, że system ten bazuje na mniejszych, często jedno-osobowych deweloperach, co nie wróży różowo. Niestety, to nie pozwoli na dalszy wzrost.

Dzisiejsza informacja o zamknięciu usługi chmurowej powiązanej z Ubuntu – Ubuntu One (1, 2), oraz wycofanie się z możliwości zakupu muzyki powiązanej z tą usługą tylko utwierdza mnie w przekonaniu, iż nie ma zysku. System pozostanie w rękach użytkowników, którzy w wolnym czasie będą chcieli dołożyć swoje trzy grosze, ale nie wierzę już w komercyjny sukces.

Nigdy nie myślałem na poważnie o Mac’u. Jako zżyty użytkownik Windowsa i pasjonata Linuxa, nie wyobrażałem sobie takiego posunięcia. Jednakże, moje obecne życie, rodzina i kariera zawodowa sprawią, iż coraz mniej mam ochotę grzebać w systemie, po to żeby za jakiś czas znowu coś ustawiać – poprawiać. Wszystko wskazuje na to, że trzeba skupić się na czym innym w życiu. Rodzina i praca, a dopiero zabawy w psucie i naprawianie. Z tego względu, coraz bardziej ochoczo zaglądam w kierunku nadgryzionego jabłka.

Dzisiaj, wycięczony psychicznie po pracy, wracam do domu, gdzie grasują moje kochane 22 miesięczne stópkii. Po tym czasie, wieczorem mam bardziej ochotę odsapnąć, a niżeli grzebać w komputerze. Coraz bardziej chcę poprostu włączyć i wszystko ma działać.

W dzisiejszym tygodniu wystarczająco zirytował mnie Windows 7, który jak nigdy, zaczął nawalać w momencie, gdy najbardziej potrzebowałem coś zrobić. Mimo, że wiedziałem jak sobie z tym poradzić, to niepotrzebnie podniosło mi to ciśnienie i zmarnowało trochę mojego czasu. Mam już dość jego marnowania, bo tak naprawdę nie mamy go za dużo dla siebie, rodziny, dla własnych przyjemności i pragnień.

Dodatkowo, zainspirował mnie tekst Piotra Grabiec, w którym to on opisał OS X i MacBooka Air okiem wieloletniego windowsiarza. #Apple

Dało mi to co myślenia, oraz uświadomiło mnie, że wraz z wiekiem zmieniają się nasze priorytety, oraz to, że jesteśmy bardziej chętni pozwolić innym zrobić robotę, a niżeli tracić własny czas. Oczywiście, jest to tylko po części prawda, gdyż mam to coś w sobie, co sprawia, że nadal mam ochotę poznawać nowe i dociekać “jak to jest zrobione”. Jednakże, z dnia na dzień, niektóre rzeczy stają się mniej priorytetowe.

No nic – pożyjemy, zobaczymy. Szkoda tylko, że mój czas poświęcony Ubuntu i nauki tego systemu nie doprowadzi do tego, że stanie się on moim podstawowym systemem, mimo licznych już prób w przeszłości.

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *