Streaming Box

Od jakiegoś już czasu używam “jakiejś” przystawki do mojego leciwego już, “nie-inteligentnego” panelu Samsunga (Kupionego w Grudniu 2012 roku).

Na początku było Raspberry Pi z KODI (przy użyciu przeróżnych wersji oprogramowania tj. XMBC, OpenElec, LibreElec, OSMC itp.).

Tego typu rozwiązania były dobre do celów, które miałem założone. Z czasem jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. W Wielkiej Brytanii, wraz z popularyzacją usług streamingowych coraz częściej chciałoby się odwiedzić BBC iPlayer, All 4 czy ITV Hub (notabene mistrzostwa w piłce nożnej w Rosji, które się właśnie zakończyły, były dostępne na tych aplikacjach do streamowania całkowicie za darmo – oczywiście, musimy opłacać TV Licence). Aby to zrobić, można by było polegać na wtyczkach do Kodi, jednakże ich zawodność i nieprzyjazny interfejs tylko zniechęcał. Nie chciałbym rezygnować z KODI i możliwości oglądania materiałów z dysku sieciowego, w związku z tym zamiana Raspberry Pi na jakąś przystawkę streamingową nie było prostym rozwiązaniem.

Wstępnie zawężałem moje poszukiwania do Apple TV, Amazon Fire TV Stick oraz Roku Streaming Stick+.

Dla wnikliwych – nie rozważam Chromecast, gdyż nie chcę być zależy od telefonu. Miałem, używałem, sprzedałem, nie dziękuję.

Postanowiłem zacząć od wychwalanego wszem i wobec Apple TV. Była to najdroższa opcja, jednakże używane urządzenie można kupić w przystępnej cenie, jak również w przystępnej cenie sprzedać – jeżeli nie spełni ono naszych oczekiwań.

I tak stałem się posiadaczem Apple TV 4-tej generacji, który zastąpił mój KODI box.

W pierwszej kolejności zainstalowałem Infuse Pro, które używałem na telefonie i tablecie. Dzięki temu otrzymałem coś na miarę KODI do odtwarzania lokalnie zgromadzonych plików, tyle że w ładniejszej oprawie graficznej. Tak to jest w ekosystemie Apple, że wygląd się liczy.

Jeszcze raz powtórzę. Apetyt rośnie w miarę jedzenia.

Zainstalowałem Infuse oraz aplikacje typu BBC iPlayer, Demand 5, ITV Hub, po czym przyszło niemiłe rozczarowanie i niedosyt.

AppStore na Apple TV jest biedny. Podobnie jak AppStore na macOS. Można wręcz przecierać oczy ze zdumienia z rozmachu aplikacji na iOS oraz garstkę tych, które dostępne są na inne platformy z tego samego ekosystemu.

W AppStore brakowało niemal wszystkiego, co byś chciał spróbować. Nawet takiej aplikacji jak All 4 (Channel 4). Nie mówiąc już o aplikacjach dostarczających treści polskojęzyczne.

W rezultacie Apple TV wprowadził niewiele innowacyjności do mojego domu w porównaniu z boxem KODI.

I tak po trzech miesiącach postanowiłem spróbować czegoś innego.

Z mojej listy został Fire TV Stick oraz Roku Streaming Stick+.

Faworytem był Roku, jednakże brak realnej alternatywy na oprogramowanie do odtwarzania plików z dysku sieciowego co nieco mnie zniechęcił. Jest oczywiście Roku Video Player (czy jak to tam zwał), ale patrząc na wypociny poniektórych osób na YouTube, nie napawało mnie to optymizmem.

Z drugiej strony, szerszym okiem zacząłem patrzeć na Fire TV Stick od Amazona.

Wszakże box od Amazona oparty jest na zmodyfikowanym Androidzie bez sklepu Play, to i tak nadal jest to Android (na chwilę tego wpisu Android 5.1.1).

Amazon, mimo że stosując swoją nakładkę mocno ograniczył możliwość skorzystania z pełnej gamy oprogramowania ze sklepu od Google, to nadal pozwolił użytkownikom na dowolne dogrywanie aplikacji za pomocą ADB lub poprzez instalowanie aplikacji z nieznanych źródeł.

Krok ten wysoce się chwali, gdyż dzięki temu niedrogi stick można wykorzystać do różnych celów i to bez potrzeby bawienia się w root.

I tak, rozpocząłem od instalowania aplikacji streamingowych od lokalnych operatorów, gdzie znalazłem ich więcej, niż się spodziewałem. Mam również All 4, którego brakowało na Apple TV. Dodatkowo, wszystko działa naprawdę przyzwoicie.

Jako że posiadam również box of Virgin (V6), to używanie tych samych aplikacji na nim a na sticku to niebo i ziemia. Wszyscy zachwalają V6, jednakże, jak dla mnie jest on przereklamowany i wolny.

Następnie przeszłem na kolejny poziom, a mianowicie Google Play Store.

Chciałem zainstalować Sklep Play, aby móc pobrać, chociażby KODI no i Cyfrowy Polsat GO (który działa również za granicą bez konieczności używania VPN).

Tutaj niestety napotkałem schody.

Sklepu Play nie da się zainstalować w taki sposób, aby można było go używać. Można go zainstalować tylko w tym celu, aby działały inne aplikacje, które są od niego zależne. Nie da się go bezpośrednio uruchomić.

Pozostały inne opcje.

W sklepie Amazona pobrałem program Downloader, dzięki któremu mogłem pobrać pliki APK do instalacji na sticku. Oczywiście, wcześniej włączyłem opcje deweloperskie – ADB oraz możliwość instalowania aplikacji z nieznanych źródeł.

Wszyscy wokoło zachwycają się Aptoide TV jako alternatywny luncher z dostępem do aplikacji z Google Play.

Jest to poniekąd dobre rozwiązanie, jednakże, jak zauważyłem, niektóre aplikacje są w dość starych wersjach w porównaniu z tymi dostępnymi w Google Play Store.

Jako, że nie chciałem mieć dodatkowego lunchera, postanowiłem że zainstaluje tylko to co potrzebuję przy pomocy Downloader i strony APKpure, na której znalazłem nawet instalkę APK do Cyfrowego Polsatu GO oraz KODI.

Dostęp do tych aplikacji mam z ekranu startowego (Home) w oficjalnym luncherze od Amazona, zaraz obok innych aplikacji streamingowych. Dzięki temu nie tracę nic z oryginalnego doznania z obsługi Fire TV Stick.

Wszystko działa jak należy. Puki co, jestem zadowolony. Tym bardziej, że najnowszą wersję Fire TV Stick kupiłem na Prime Day za jedyne £24.99 a moje Apple TV poszło na eBay gdzie odzyskałem praktycznie całą kwotę, jaką wydałem na jego zakup (używanego), a było to 50% ceny nowego urządzenia, lub 25% refurbished bezpośrednio od Apple. W sumie osiągnąłem to, co zamierzałem i jeszcze zostało mi co nieco pieniążków.

Jeżeli chodzi o Amazona, to wysoce chwali się zawartość boxa ze stickiem. Nie dosyć, że dostajemy stick, to dodatkowo jeszcze przedłużkę HDMI, która dodatkowo umożliwi nam łatwiejsze zamontowanie naszego urządzenia (aby nie wystawało za telewizorem) oraz poprawi zasięg WiFi. Co więcej, w boxie dostaniemy oprócz pilota i baterii, również ładowarkę sieciową oraz kabel USB. Przy tej cenie, całość wychodzi bardzo tanio.

Pamiętajcie jednak, że kupiłem Fire TV Stick 2-giej generacji dodatkowo z pilotem Alexa (wersja 2017). Posiada on cztero-rdzeniowy procesor oraz układ graficzny MALI, dzięki czemu wszystko działa znacznie lepiej. Pierwsza generacja posiada dwu rdzeniowy procesor i układ graficzny jak z Raspberry Pi.

Oczywiście, możecie kupić w tej samej cenie przystawkę pierwszej generacji, zrootowaną z “dogranym” oprogramowaniem do oglądania “wszystkiego”, jednakże szybkość szybko da się wam we znaki. Co więcej, nie ma potrzeby rootowania, co jednocześnie zamyka nam drogę do niektórych aplikacji, które w związku z DRM+ROOT przestaną działać. W tym przypadku zamierzany efekt możemy osiągnąć z wykorzystaniem oficjalnie dostępnych narzędzi na najnowszym sticku.

Dodatkowo polecam zainstalowanie przeglądarki Firefox.

W związku z trwającą wojną Amazona z Google nie ujrzycie YouTube w oficjalnej wersji na Fire TV. Z wykorzystaniem Firefoxa, dostajemy Youtube, które wyglądem przypomina nam bardziej aplikację a niżeli stronę youtube.com.

Poza samym stickiem, pod wrażeniem jestem z pilota z wbudowanym dostępem do Alexa.

Muszę przyznać, że rozumiem całą tą famę z Alexa. System AI od Amazona jest o niebo lepszy od Asystenta Google czy nawet Siri od Apple. Te dwa rozwiązania od konkurencji nie dorównują możliwością Alexa. Z przyjemnością zacząłem testować ją w aplikacji na moim telefonie. Mimo że nie jestem fanem gadania do urządzenia, to rozumiem, dlaczego Alexa i urządzenia typu Echo zdobywają taką popularność.

Jeżeli rozważacie inwestycję w rozwiązanie AI – może myślicie nawet o HomePod od Apple, zatrzymajcie się na chwilę i spróbujcie Alexa.

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz