Spadaj Skype!

I tak jakoś wyszło, że w nawiązaniu do strony Łukasza z Majsterkowo dotyczącej Spadaj Orange! przelała się u mnie szala goryczy.

Słowo Skype już w 2017 sprawiało, że krew mnie zalewała. Mamy 2018 i miarka się przebrała – pora na porzucenie Skype i niepatrzenie za siebie. Dość!

Skype, odkąd został kupiony przez Microsoft stał się praktycznie bezużyteczny. Jego droga bardzo wyraźnie zmierza w kierunku jakim obrał Windows Phone, czyli tzw. śmierci klinicznej.

Microsoft nie ma pojęcia co zrobić ze Skype i próbuje uszczęśliwić użytkowników na siłę.

W moim przypadku miarka się przebrała gdy musiałem zadzwonić na Skype. Mimo że użytkownik był aktywny, podczas wykonywania połączenia informowany byłem, że użytkownik nie jest aktywny. Prawdziwa parodia, gdyż w druga stronę można było się do mnie zadzwonić.

Jest to nie pierwsza tego typu sytuacja gdy powierzasz temu oprogramowaniu tak prostą rolę jaką jest wykonanie wideokonferencji. Prostą a jednocześnie krytyczną w danej chwili, gdyż jak chcę jej użyć to nie działa!

Przeróżne zabiegi reinstalacji, przesiadki na starsze wersje, użycie Skype Web, Skype na iOS nic nie dało. Nie działa zawsze wtedy, gdy go potrzebujesz.

Dodatkowo, jak wspomniałem, jesteśmy uszczęśliwianie na sile nowym interfejsem, który po nikąd nie jest intuicyjny, ikony nie odzwierciedlają tego, czego mógłbyś oczekiwać. Wszystko wygląda tak, jak byśmy wracali do epoki kamienia łupanego, gdzie pismo obrazkowe wiodło prym. Tylko w tym przypadku ktoś zapomniał o wytłumaczeniu, „co autor miał na myśli?”.

Ikony, ikony i jeszcze raz ikony. Totalna żenada. W erze popularności Facetime, WhatsApp i Viber nic dziwnego ze Skype przestaje się liczyć.

ps. Facebook Messagener bazuje na Skype wiec to żadne rozwiązanie. Równie dobrze mogę napisać, Spadaj Messagener…

Szkoda tylko, że główna przewaga Skype to to, że posiada on natywną, niezależna od urządzenia przenośnego, aplikacje na komputery i to z różnymi systemami operacyjnymi. Tylko dla tego jest on nadal w użytku.

Patrząc na realne alternatywy, jedyne co pozostaje niezależne i multi-systemowe to Google Hangouts. W tym przypadku niestety to Google nie ma pojęcia jak zrobić z niego użytek na miarę Skype. Powiadomienia o nadchodzącej rozmowie nie działają tak jak trzeba a całość by pracować w tle zależna jest od przeglądarki Chrome!

Następnym problemem jest popularność. Ludzie przyzwyczaili się do Skype i stanowi on podstawowe narzędzie do rozmów wideo na komputerze (szczególnie dla ludzi z przed epoki „millennials”). Nic dziwnego, że Skype instalowany jest wraz z Windows 10 odkąd jest własnością Microsoftu.

Na szczęście nie tylko ja przestaję widzieć Skype jako podstawowe rozwiazanie do rozmów wideo.

Jeszcze nie tak dawno, spośród wszystkich użytkowników na mojej liście Skype miałem średnio 1/3 aktywnych to teraz jak widzę 2-3 osoby to góra! Ludzie zaczynają dostrzegać inne rozwiązania. Hura!

Miejmy tylko nadzieje, że w 2018 inni producenci dostrzegą potencjał dla komputerów i stworzą jakaś realna alternatywę, bo tych alternatyw na platformy mobilne jest multum a na komputery tylko kilka.

Ja mówię Spadaj Skype i mam nadzieje ze do końca roku te słowo wypadnie z mojego słownika na zawsze.

Grr…