Jarosław Kaczyński, mocarz jak Fidel Castro

Po obejrzeniu debaty przed-wyborczej, czy może spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Tomaszem Lisem (4 Październik 2011), nasuwa mi się tylko jedno zdanie…

Człowiek pokroju Kaczyńskiego jest tak żądny władzy, że jest w stanie wyjąć „naładowany pistolet”, lub jak to on stwierdził „pistolecik” i twardą ręką, pod groźbą rozstrzelania zmienić demokrację na totalitarne rządy Fidela Kastro rodem z Kuby.

Ta osoba, jak by mogła, zamknęła by wszystkich – za wszystko.

Nie ma on poszanowania dla drugiej osoby. Dla niego, jeżeli ktoś nie jest z nim – nie trzyma sztamy – nie myśli i nie głosi absurdalnych postulatów, które tworzą się na potęgę w jego szarym umyśle, jest nikim. Nie ma on poszanowania dla innych. Jego mają wszyscy nazywać „prezesem” lub „premierem”, którym już nie jest, ale żeby on tak samo kierował swoje słowa do innych osób w państwie – osób, które na to zasługują, gdyż pełnią taką funkcję – to już nie, bo oni nie myślą tak jak oni.

Jarosław K. nie jest godzien reprezentowania żadnego kraju – gdziekolwiek.
Dla niego, dyktatura była by chyba najlepszym rozwiązaniem przy sprawowaniu władzy.

Jak to wygląda, obrażając, poniżając, lekceważąc głowy innych państwa. To on chce być ponownie „premierem” kraju jakim jest Polska – litości.

Dla niego donosiciele, likwidatorzy i czyściciele tacy jak m.in. Ziobro czy Macierewicz, to są osoby, które zrobiły „dużo dobrego dla Polski”. Ciekawe dlaczego, większość myślących polaków uważa inaczej.

To właśnie przez takie osoby jak J. Kaczyński i inne jemy podobne, nasz kraj znajduje się w takim miejscu w jakim jest.

Ten człowiek chce rządzić – a rządy rozpocznie od oszczędności. Oszczędności pójdą oczywiście z naszych kieszeni – bo skąd-rzesz indziej. Sam przyznaje, że pieniądze – którymi chce załatać dziurę – pójdą m.in. z podatku VAT. Czyli podwyżka, itak najwyższego VAT-u w Europie jest już przesądzona. Nam pozostaje, przy najbliższych wyborach powstrzymać „jego” i osoby jego pokroju przez zmienieniem Polski w Chińską Republikę Ludową.

Jarosław Kaczyński to „prezes” a wszyscy inni to „wy”.
„Wy” ciągle to, „wy” ciągle tamto. Ta osoba traktuje wszystkich tych, którzy mają czelność myśleć inaczej, jako osoby innego pokroju, osoby złe – a żeby nie powiedzieć „nienormalne”.

Dla nich – osób ślepo wierzących w Jarosława Kaczyńskiego – nawet osoby, które dopuszczają się przestępstwa, ale stoją po stronie PiSu – wierzą w nich i głosują na nich, są lepsi od tych, co wierzą we własne przekonania – inne niż te, w które „wyznawcy” Jarosława Kaczyńskiego chcą.

Jedno mogę stwierdzić. Jarosław Kaczyński jest chory – choć ta choroba nie jest do końca zdiagnozowana, to nasuwa mi się kilka innych z podobnymi objawami.

Co mogę powiedzieć…

Jeżeli chcemy coś zmienić, idźmy na wybory 9 października 2011 roku i zagłosujmy rozsądnie – i niech inni nie narzucają nam co mamy myśleć, mówić i robić… tak jak to chcą co niektórzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *