iOS 7

Jeszcze wczoraj wieczorem otrzymałem powiadomienie na mojego iPada, że dostępne jest uaktualnienie do iOS 7. Mniej więcej, przeglądając internet wiedziałem czego się spodziewać, więc dokonałem aktualizacji, aby z samego rana zobaczyć nową wizję Apple.

Od razu poczułem, jakbym coś stracił. Mój iPad w moich rękach stracił dużo. Od razu po pierwszym włączeniu poczułem się, jakbym trzymał w ręce plastikową zabawkę w stylu iPhone 5c. Wszystko wygląda tak… cukierkowo. Moim zdaniem wygląd stracił profesjonalizm.

Zastanawiam się jak będą czuć się biznesmeni w towarzystwie innych obsługując ten „cukierkowy system”. iOS był kreowany na profesjonalny system i mimo, że wygląd nie zmieniał się znacząco (bo po co, skoro wyglądał dobrze), to w wyrafinowanym towarzystwie tworzył efekt WOW. A teraz, po tym co ujeżdżałem mam efekt… WTF?

Na początku myślałem że to pomyłka, ale nie – to wszystko tak wygląda. Już się mogę domyślić co Steve myśli w zaświatach o tym.

Jak rozpocząłem swoją przygodę z iPad’em i iOS’em ciężko mi było przejść na Android’owy tablet. Mimo kilku podejść nie znalazłem nic, co by odpowiadało temu co mam. Jakoś bardziej zżyłem się z iOS’em, mimo że mój telefon to nie iPhone ale jeden z serii Nexus od Google i tutaj nie zamierzam nic zmieniać.

O ile menu ustawień jest jeszcze do zniesienia, te ciepłe, jasne kolory, powiększenia, duże czcionki przypominają mi bardziej Windows 8.

Mimo że same aplikacje z których korzystam się nie zmieniły (no chyba że te „dostosowane” do iOS 7), to czuje się nieswojo. Nie podoba mi się to. Moja żona lubi tego typu kolorystykę, więc domyślam się, że przypadnie jej nowy system do gustu, ja jednak bardziej lubię minimalizm, nieco ciemniejsze kolory oraz efekt WOW innej osoby, która na to patrzy. Dlatego też mój Ubuntu na laptopie jest bardziej zbliżony wyglądem do produktów Apple – dlatego też używam nadal Windowsa 7 a niżeli „Terakoty”.

Jak to do tej pory każdy wzorował się na Apple, tak za czasów Cooka chyba się to wszystko zmieni.
Zapewne w przeciągu kilku dni przyzwyczaję się do tego, oraz odkryję wszystko to co nowego ma co zaoferowania nowy system. Mimo to, nie wiem, czy w takim przypadku będzie można powiedzieć że iPhony są domeną ludzi ceniących sobie design. Bardziej mi to zajeżdża EMO nastolatkami i plastikiem (dosłownie i w przenośni).

Teraz już wiem oco chodzi z tym iPhone 5c – C jak ciacho? chiquita? bo chyba nie Che Guevara.
No nie wiem, nie widzi mi się to, całkowicie mi się nie widzi.
Pożyjemy – zobaczymy.

Pozdrawiam.

Dodaj komentarz