
Tak się złożyło, że od kiedy Asystowana Aktualizacja (wraz z najnowszą wersją OpenWrt 25.12) stała się domyślnym sposobem aktualizacji tych urządzeń, zaczęła gwałtownie zyskiwać na popularności.
Kiedy korzystałem z niej po raz pierwszy, byłem na samym początku kolejki, ewentualnie miałem przed sobą zaledwie kilku użytkowników. Kilka dni później, po premierze kolejnej wersji (25.12.1), liczba ta podskoczyła do około 200-300. Teraz, przy okazji następnego wydania (25.12.2), serwery nie są już w stanie tego udźwignąć.
Odpowiedź serwera: przeciążenie serwera, w kolejce znajduje się zbyt wiele żądań kompilacji: 1001
Podczas dyskusji z jednym z czytelników padła sugestia, abym skorzystał z cudzego serwera do Asystowanej Aktualizacji, ale takie rozwiązanie zawsze ma jakiś haczyk. Polecany serwer domyślnie korzysta z kompilacji w wersji SNAPSHOT, czego zdecydowanie nie zalecam w środowisku produkcyjnym czy biznesowym. O ile można się w to bawić na domowym routerze, o tyle w firmie trzeba stawiać na stabilność.
Pomyślałem więc, że może po prostu postawię do tego celu własny serwer. Mam już w domu (a także w pracy) niewielkiego mini-PC — to Chromebox przerobiony na serwer Ubuntu z zainstalowanym Dockerem. Moje obciążenie nie jest ogromne, a sprzęt ten ma spory zapas mocy obliczeniowej.