Przejdź do głównej treści
Wpisy z tagiem

Google

W przeszłości szukałem różnych sposobów na zwiększenie zasięgów mojej strony oraz witryn, nad którymi pracuję, a które regularnie publikują nowe treści.

Analizowałem między innymi możliwość publikacji treści w Wiadomościach Bing, co zazwyczaj kończyło się odrzuceniem zgłoszenia bez żadnego wyjaśnienia. Moja ostatnia próba miała miejsce w lipcu 2024 roku, po czym uznałem, że nie warto tracić na to więcej czasu. Zresztą niedługo potem funkcja ta została wycofana.

Od czasu do czasu moja witryna trafia też do „aresztu” (Bing Jail) bez wyraźnego powodu. Choć w przeszłości udawało mi się wydostać z aresztu Bing, co jakiś czas muszę tam „odsiadywać wyrok” na nowo.

Ostatnia taka blokada w Bing przydarzyła się mojej stronie tuż po 2 października 2025 roku i trwała aż do 17 grudnia 2025 roku, kiedy to odnotowałem powolny powrót do normy, mimo że nie podejmowałem żadnych działań w tym kierunku. Całe to zamieszanie z Bingiem sprawia, że trudno mi polecać wyszukiwarki inne niż Google, takie jak DuckDuckGo, które w dużej mierze opierają się na wynikach z Bing. Microsoft musi uporać się z tymi absurdami, jeśli kiedykolwiek chce zbliżyć się do Google. Jednak w obecnej erze AI szczerze wątpię, aby to kiedykolwiek nastąpiło.

W pewnym momencie sprawdzałem też publikowanie treści w Google News, dopóki Google również nie postanowiło uśmiercić tego rozwiązania.

Obecnie na popularności zyskuje inna usługa Google: dodawanie stron internetowych jako preferowanych źródeł informacji w wyszukiwarce.

W 2023 roku przyjrzałem się, jak dodać odpowiednie tagi hreflang do mojej osobistej strony internetowej, które uwzględniały dodanie odniesienia do bieżącego języka, odniesienia do przetłumaczonej strony (jeśli jest dostępna), oraz jako domyślnie wskazywanie na stronę zaprojektowaną jako przełącznik językowy.

Od tamtej pory sądziłem, że to podejście jest poprawne, ale odkryłem, że to rozwiązanie na mojej stronie, gdzie nie cała zawartość jest w 100% przetłumaczona, nie jest dobre dla stron w pełni przetłumaczonych domyślnie.

Oto, czego się z tego nauczyłem i jak zoptymalizowałem hreflang i x-default na stronach zbudowanych z użyciem Hugo.

Chociaż ostrożnie podchodzę do zakupu drogich licencji, dla niektórych firm najtańsza opcja, Business Basic za £4,90 za użytkownika miesięcznie, jest więcej niż wystarczająca!

Co jakiś czas odkrywam nowe „ukryte” funkcje, z których mogę korzystać, mając tylko podstawową licencję, i tym razem nie było inaczej.

Konfigurując komputery w firmach, zawsze domyślnie używam wyszukiwarki Google. Szczerze mówiąc, Bing po prostu nie nadąża, pomimo niedawnego szumu wokół sztucznej inteligencji. Dla większości użytkowników znajomość Google zwiększa produktywność, co jest kluczowe w każdym środowisku biznesowym.

Czego nienawidzę, to to, że Microsoft, wraz z każdą kolejną aktualizacją Microsoft Edge, zmusza Binga do powrotu jako domyślnej wyszukiwarki.

Nie pierwszy raz jesteśmy w tej sytuacji, że gdy zaczynamy korzystać z jakiejś usługi, to jest ona przekształcana w dojną krowę lub ubijana jak mucha.

Google słynie z zabijania swoich usług. Tym razem nie do końca zabijają kolejną, ale sprzedanie jej do innej firmy niczym się nie różni.

Ustawienie meta tagu hreflang na Twojej wielojęzycznej stronie powinno być tak proste jak bułka z masłem. Wystarczy umieścić odpowiedni meta tag na stronie, odnieść się do przetłumaczonej wersji i w wersji przetłumaczonej odnieść się z powrotem do oryginalnej.

Wygląda to na takie proste. Koniec historii? Nieprawda!

Niestety, 25 kwietnia 2025 roku Google ogłosiło co następuje:

Od dziś wydawcy nie mogą już dodawać publikacji do Centrum Wydawców. Wprowadzamy tę zmianę w ramach przejścia na automatycznie tworzone strony publikacji, które zostaną uruchomione później w tym roku.

Wydawcy, którzy mają ręcznie tworzone strony publikacji, nadal będą mieli dostęp do funkcji dostosowywania aż do końca tego roku, kiedy strony zostaną przełączone na automatyczne tworzenie.

Przekazuję poniższy artykuł wyłącznie do celów referencyjnych.

Czy masz stronę internetową lub blog, na którym codziennie lub od czasu do czasu publikujesz nowe rzeczy?

Czy wiesz, że możesz je opublikować w Wiadomościach Google?

Ostatnio, kiedy czytałem jeden z artykułów na 9to5mac, zauważyłem, że pod ich wpisem dostali oni fajną funkcję.

Przycisk Google News zaimplementowany na stronie 9to5mac

Opcję śledzenia ich witryny za pośrednictwem Wiadomości Google (Google News).

Daje im to dodatkowy sposób na pozyskanie większej liczby odwiedzających, ale także przekonuje ich do pozostania w kontakcie z ich treściami.

Moje pierwsze wrażenie było takie… Chcę to również umieścić na jednej z moich stron internetowych, więc zaczynam odkrywać, jak to zrobić. Kiedy to zrobiłem, byłem zaskoczony, jak stosunkowo łatwo było to zrobić bez dodatkowej pracy z mojej strony. Dzięki wykorzystaniu kanału RSS witryny i przejściu przez wstępną konfigurację i zatwierdzenie (co zajęło około 2-3 dni) moja pierwsza witryna była aktywna, a posty były aktualizowane po opublikowaniu.

To jest kolejny powód na to że RSS nie umarł i nadal ma sens.

Oto jak to zrobiłem i jak ty też możesz to zrobić!

Po całym zamieszaniu w Google, po tym, jak chciał zmusić użytkowników do płacenia za konto Google w domenie, o czym pisałem wcześniej, przyszła nadzieja. Użytkownicy musieli zdeklarować się (potwierdzić), że używają Google Workspace do celów osobistych, a nie zarobkowych. Po tym nasza licencja została przeniesiona ponownie na plan darmowy i problem wyglądał na rozwiązany. Nic bardziej mylnego!

Możemy mówić, co chcemy, ale na rynku wyszukiwarek internetowych króluje Google. Za nim, daleko z tyłu jest Bing, a reszta tylko może pozazdrościć.

Spora część wyszukiwarek, które postulują ochronie naszej prywatności, tak naprawdę używa silników innych usługodawców (w tym właśnie Google i Bing).

W Google zrobił się kolejny bajzel. Po tym, jak ogłosili, że długoletni użytkownicy G Suite Legacy nagle muszą przejść na płatny Google Workspace, spora część użytkowników nie była szczęśliwa, w tym ja.

Dla większości z nas używanie G Suite było rozwiązaniem pozwalającym używanie własnej domeny z pocztą Gmail. Ironiczne stało się to, że Google założyło, że wszyscy ci, co wykorzystywali tego typu rozwiązanie to użytkownicy biznesowi. Wręcz przeciwnie. Spora część ludzi to właśnie użytkownicy prywatni… rodziny.

Ironiczne jest to, że wszyscy ci, co mają pocztę na Gmail, nie muszą płacić, a ci w domenie nagle zaczną. W związku z tym zacząłem poszukiwania alternatywy do G Suite Legacy.

Z usług Google korzystam, od nie pamiętam jak dawna. Obecnie usługa oferowana przez Google nazywa się Google Workspace, dawniej G Suite, czy też Google Apps – Aplikacje Google, oferowała ona przez pewien okres czasu, za darmo to, co ze świeczką było nam szukać u konkurencji.

Google zaprzestał oferowania darmowych kont w 2013. Wszyscy ci, co do tego czasu mieli aktywne (założone) konto G Suite w wersji darmowej (Free), mogli użytkować go bez przeszkód (zostali przeniesieni do tak zwanej wersji G Suite Legacy). W “nowej” darmowej wersji nie było możliwość zakładania nowych kont to z czasem Google poszedł o krok dalej i zabronił zmiany domyślnej domeny bez płacenia.

Google oczywiście obiecywał, że ci, co korzystają z darmowej wersji, nadal będą z niej korzystać i to się nie zmieni.

Jak to bywa, czas pokazuje, na ile obiecanki Google są prawdziwe.

Podobnie jak z Google Photo (Zdjęcia Google), które miało być darmowe, i tym razem Google kłamał.

Kategorie