Przejdź do głównej treści
Wpisy z tagiem

Bartender

Używam aplikacji Bartender już od tak dawna, że szczerze mówiąc, trudno mi spamiętać, kiedy zacząłem. Głównym problemem macOS w przypadku wymagających użytkowników od zawsze był pasek menu — czyli ten w prawym górnym rogu ekranu.

Im więcej aplikacji instalujesz, tym większy robi się tam bałagan. Jeśli masz Maca z notchem, staje się to jeszcze bardziej irytujące, ponieważ część ikon po prostu przestaje się wyświetlać.

Przez dłuższy czas Bartender radził sobie z tym problemem znakomicie.

Po latach użerania się z różnymi wersjami aplikacji i pokonywania kłód, jakie twórcy mieli rzucane pod nogi przez stale zmieniające się uprawnienia w macOS, ostatecznie zdecydowano się na wykorzystanie funkcji nagrywania ekranu, aby program mógł działać jak należy.

Bartender pozwala ukryć ikony, które nie muszą być cały czas na widoku. Choć w systemie Windows podobne rozwiązanie istnieje od lat, w macOS wciąż brakuje takiej natywnej funkcji.

W Bartenderze można ustawić tak, aby ukryte ikony rozwijały się w lewo albo pojawiały się na osobnym pasku (w formie szuflady) tuż pod paskiem menu. Sam wybrałem tę drugą opcję, bo sprawdzała się u mnie o niebo lepiej.

Oprócz samego ukrywania ikon, Bartender ma jeszcze jedną bardzo przydatną funkcję — pozwala zmienić odstępy między nimi. Domyślnie te przerwy są naprawdę spore. Przy dużej liczbie ikon człowiek szybko zaczyna szukać jakiegoś ratunku i zazwyczaj trafia właśnie na Bartendera.

Kupiłem Bartendera, a potem przez lata płaciłem za kolejne aktualizacje przy każdej nowej wersji macOS, żeby zachować kompatybilność z najnowszym systemem. Ale nie tym razem.

Na horyzoncie widać już macOS 27 Golden Gate, więc znowu spodziewałem się wiadomości od twórców Bartendera z informacją, że muszę zapłacić za upgrade, jeśli chcę, żeby wszystko działało sprawnie na nowym systemie.

I nie pomyliłem się — do mojej skrzynki wpadł właśnie mail o tytule Bartender Pro is Here.

Odkąd Apple wprowadził swój własny układ scalony (bo procesorem tego nie można nazwać) na rynku zagrzmiało. Zagrzmiało do tego stopnia, że jak tylko mogłem, “sprzedałem” mojego nowego MacBooka Pro z procesorem intel (którego kupiłem w kwietniu 2020) by przy pierwszej nadarzającej się okazji zamienić go na MacBook Air z procesorem M1.

Co nieco o tym już pisałem na mojej angielskojęzycznej wersji strony w artykule: Leap Forward - Apple Silicon

Nim jednak stałem się posiadaczem komputera z procesorem M1 minęło trochę czasu od premiery. Dzięki temu coraz to więcej aplikacji zostało dostosowanych do pracy z nowym architekturą. Wszystko nabrało niebywałego tępa a konkurencja zaczęła obgryzać paznokcie.

Oprócz aplikacji, które dedykowane były dla komputerów z seri Mac, M1 otworzył możliwość instalowania aplikacji dostępnych na iOS (iPhone) oraz iPadOS (iPad).

Deweloperzy zyskali dodatkowe narzędzia pozwalające im w łatwiejszy sposób stworzyć uniwersalną aplikację, która będzie działać zarówno na urządzeniach przenośnych jak i komputerach.

Co za tym wszystkim idzie, użytkownicy zyskali dostęp do szerszej rzeszy gier i aplikacji, sprawiając że App Store na macOS “powoli” przestaje być kulą u nogi systemu od Apple (chociaż nadal jest).

Oto lista moich wybranych aplikacji, które użytkownik komputera Mac z Apple Silicon powinien spróbować.

Ostatnio mój MacBook Pro (model late-2013) zakupiony w kwietniu 2014 roku zaczął dawać mi w kość. Zacząłem doświadczać coraz to nowych problemów z grzaniem się czy zawieszaniem. Konsola błędów systemu MacOS zwracała coraz to nowe błędy, na które rozwiązania próżno szukać w Google. Myślałem już, że to koniec, że po 6 latach przyszła na niego pora.

Słowem wstępu:

Rozpoczynając przesiadkę z Windows na Mac OS, większość użytkowników jest świadoma jednego faktu. Wydając znaczącą sumę na komputer to nie wszystko. Ekosystem Apple opiera się na typowej teorii popytu i podaży, w związku z tym, należy być nastawionym na dodatkowe wydatki.

Kategorie