Jak zaoszczędzić na zakupie iPhone 7 (w UK)

Pound by Paul Buxton

Odkąd związałem się z nadgryzionym jabłkiem, podkreślałem, że mimo cen swoich produktów Apple oferuje również dogodne warunki płatności – szczególnie w Wielkiej Brytanii.

Mało kogo stać, aby kupić iPhone za £619 lub MacBook Pro za £1249 płacąc całość jednorazowo. Dzięki współpracy Apple z Barclays Bank zakup drogiej elektroniki stał się łatwiejszy dla przeciętnego użytkownika a płatności miesięczne można dostosować w zależności od budżetu (ilość rat).

Niestety, po tym jak Apple opublikował iPhone 7, oraz poniekąd poprzez zawirowania związane z brexit’em – niestabilne kursy walut, oraz działania Unii Europejskiej przeciwko płatności podatku od przychodu, Apple podniosło ceny.

Wzrost cen jest zauważalny i zaboli on każdego z nas, gdyż wacha się od £30 (za obudowy) do średnio £100+ za ten sam (porównywalnie ten sam) produkt jeszcze kilka tygodni wcześniej.

Porównywalny iPhone, który kosztował £619, teraz kosztuje £699.

Na początku myślałem że to jakiś problem na oficjalnej stronie Apple. Następnie była irytacja, gdy okazało się że nie, bo trzeba będzie zapłacić tyle co Amerykanie, ale w lokalnej walucie w przeliczniku 1 do 1 (1$ = £1).

Następnie przyszło rozsądne zrozumienie polityki rynku oraz samej firmy Apple (i nie tylko). Nikt nie chce przecież dopłacać do interesu, tylko dla tego, że w Unii Europejskiej urzędnicy wtrącają się (tak, póki co Wielka Brytania jest jeszcze w Unii) w sprawy, na które na początku pozwolili – takie jak niezależność podatkowa krajów członkowskich. Wszystkie te zawirowania spowodowały, że ceny zmieniły się tak a nie inaczej.

Następnym krokiem jest zorientowanie się gdzie najlepiej kupić, by nie przepłacić.

Czytaj dalej „Jak zaoszczędzić na zakupie iPhone 7 (w UK)”

Uporządkowany haos w Menu Bar (Mac OS)

Słowem wstępu:

Rozpoczynając przesiadkę z Windows na Mac OS, większość użytkowników jest świadoma jednego faktu. Wydając znaczącą sumę na komputer to nie wszystko. Ekosystem Apple opiera się na typowej teorii popytu i podaży, w związku z tym, należy być nastawionym na dodatkowe wydatki.

Jeżeli chodzi o Windows, użytkownicy z reguły umieli sobie poradzić nie płacąc za programy, które chcą użytkować i Mac OS nie jest w tym wyjątkiem, jednakże za niektóre elementy aż warto zapłacić.

Windows skupił wokoło siebie użytkowników nie ze względu na swoją jakość ale również dostępność na różne platformy sprzętowe i zrobione w domowym zaciszu komputery. Co więksi pasjonaci, w tym ja swojego czasu starali się wyróżnić na tle Linuxów, niestety, nawet pod koniec 2014 nie można powiedzieć, że Linux może być systemem podstawowym na komputerze domowym – niestety.

Apple zrobiło dużo, by przekonać do siebie największych wydawców oprogramowania, aby utwierdzić ich w tym, że na Mac OS też da się zarobić, stąd też nie brakuje tutaj Office od bezpośredniego konkurenta Microsoftu, ale również bardziej zaawansowane oprogramowanie jest natywnie dostępne out-of-the-box.

Tak więc, Mac OS to inny rozdział, który jednocześnie przekonuje, że na niektóre dobre rzeczy aż warto zapłacić. Takim przykładem jest program Bartender.


Czytaj dalej „Uporządkowany haos w Menu Bar (Mac OS)”

Apple – proste słowo „dziękuję”

Apple WWDC 2014

Po dzisiejszym początku WWDC, dla firmy Apple należy się potężne podziękowanie.

Szczerze mówiąc, nie spodziewałem się tego, że mój trzy-letni iPad 2 będzie nadal wspierany i dostanie iOS 8. Oczekując rozpoczęcia WWDC, zacząłem się rozglądać, jak sprzedać po dobrej cenie iPada 2-ke i kupić chociażby 16GB iPada Air – a tu taka niespodzianka.

Czytaj dalej „Apple – proste słowo „dziękuję””

Life after Windows?

No i stało się. Nie tak dawno temu chciałem wziąć się za przeinstalowanie systemu (Windows) na komputerze mojej drugiej połówki. Zostawiłem to sobie na weekend, aby zrobić to w wolnej chwili. Z każdą chwilą, gdy spoglądałem w kierunku laptopa wiedziałem co mnie czeka, ile przeinstalowywania, ustawiania itp. I tak minął weekend i nic nie zrobiłem.

Czytaj dalej „Life after Windows?”

Systemowe przymiarki w obliczu śmierci klinicznej Ubuntu

Z dniem 31.03.2014, w którym to zacząłem na poważnie myśleć nad przejściem na Mac’a i porzucenie Windows wraz z Ubuntu, dzisiejsza decyzja o zamknięciu Ubuntu One – usługi chmurowej od Canonical wprawiła mnie w nie lada osłupienie. Wpierw pomyślałem, ze jest to spóźniony żart prima aprylisowy, ale po zweryfikowaniu tego na stronie głównej Canonical, sytuacja się potwierdziła, a dla mnie zabrzmiało to jak pierwszy gwóźdź do trumny tej firmy i całego systemu od Canonical.

Czytaj dalej „Systemowe przymiarki w obliczu śmierci klinicznej Ubuntu”