Polska, to nie jest kraj dla biednych ludzi!

Polska - kraj w Europie, członek Unii Europejskiej, a życie jak w Księstwie Monako.

Życie w Polsce jest ciężki, każdy to powie. Szczególnie dobrze to znają osoby wykształcone, ale mieszkające w miastach, które kiedyś były stolicą województwa, ale straciły to miano.

1600zł brutto, to kwota, którą każda z tych osób chciałby zarabiać. Nie mówię tutaj o dyrektorach, właścicielach firm (chociaż tutaj też jest różnie), czy innych, którzy obejmują wysokie stanowiska, bo oni zaliczają się do kilku procentów ludzi w całej polsce zarabiających powyżej średniej krajowej.

Apropo średniej krajowej, która jest absurdem wynoszącym powyżej 3000zł.

Ale pokazując tutaj rodzinę przysłowiowego Kowalskiego, mieszkającego w mieście do 150 tyś. mieszkańców. Jeżeli uda mu się dobrze trafić, to jest w stanie zarobić, nieco powyżej płacy minimalnej, ale przy anormalnych warunkach pracy, wyzysku i wszechobecnego mobbingu.

Jesteśmy krajem, który ma aspiracje do przyjęcia waluty Euro.

Obecnie, od 1 stycznia 2011 roku, płaca minimalna w Polsce będzie wynosić 1386zł brutto! To kwota, którą będą zarabiać ludzie, którzy stanowią większość osób, składających się na podatki w tym kraju.

1386zł brutto, to raptem ok. 340 Euro (Euro=4), lub jak kto woli, ok. 275 funtów (Funt=5).

Śmieszne pieniądze w śmiesznym kraju!

Nie dziwię się, że potężni inwestorzy zastanawiają się, conajmniej dwa razy, zanim wejdą na polski rynek ze swoim produktem. Patrząc z ich perspektywy, mają produkt za 1 funta w sklepie Angielskim, kupujący nie zastanawia się, czy go kupić, tylko go kupuje. A w Polsce, ten sam produkt za 5 zł powoduje, że zastanowimy się conajmniej dwa razy, czy aby napewno jest on nam potrzebny.

Ten sam produkt, a dwa różnie podejścia do zakupu. Zapytacie dlaczego? Oto przykład.

W Angli, minimalna pensja za prace dla osoby dorosłej, powyżej 21 roku życia wynosi 5,93 funta (29,65 zł) za godzinę. W Polsce, za minimalną płacę, pracuje się min. 5 dni w tygodniu po 8 godzin (jak nie więcej), co daje w szybkim przeliczeniu ok. 8,5 zł (czyli 1,70 funta za godzinę) - oczywiście brutto i przy bardzo optymistycznym przeliczeniu.

Czyli, kupując produkt za 1 funta = 5zł:

  • w Polsce pracujemy na niego: przeszło 35 minut!
  • w Anglii pracujemy na niego: nieco ponad 10 minut

Więc, ze strony producentów, który rynek jest lepszy na ekspansję?

Na różnych forach, ludzie się dziwią, że duzi producenci stosują różne promocję w USA, Anglii, Niemczech, pomijając przy tym Polskę. Dziwicie się?

Dalej, przecież trzeba gdzieś mieszkać.

Rodzina - mąż, żona i jedno dziecko, na powierzchni 50m2 w mieszkaniu spółdzielczym-własnościowym, musi zapłacić za czynsz ok. 500zł, plus do tego media = co daje ok. 200-300zł.

Czyli miesięcznie, z naszej pensji minimalnej ucieka ok. 800zł od tak! A przecież trzeba jeszcze się w coś ubrać, coś zjeść, nie mówiąc już o wydatkach “ekskluzywnych”, do których nasze kochane Państwo zalicza chociażby posiadanie samochodu.

I dziwicie się, że ludzie wyjeżdżają za granice za pracą i nie wracają?

Każdy rząd, co każde wybory, obiecuje polepszenie warunków pracy, tak, aby wyjazd był dla nas nieopłacalny (obietnica PO). Opozycja, z każdej strony wypomina, że rząd nie robi nic, aby to uczynić (patrz PiS), chociaż sami, jak byli przy rządach (znowu PiS), również nic nie zrobili, by tą sytuacje zmienić!

Ale wracając do utrzymania.

W Angli, pracując 40 godzin tygodniowo, zarobimy ok. 950 funtów brutto (ok. 4750zł!!!), za 4 tygodnie pracy (gdzie w Polsce, 1386zł za miesiąc!). Już nie mówiąc, że w Anglii, pracując z rozliczeniem co 4 tygodnie, ma się 13 pensji!

Mieszkanie w Anglii, dla przykładowej rodziny Kowalskich, to koszt ok. 400 funtów wynajmu, plus ok. 50-100 funtów media.

Podsumowując po krótce:

  • w Polsce, z naszej pensji na utrzymanie idzie: przeszło 60%
  • zaś w Angli, przy ich zarobkach do 50%

i to tylko, przy zarobkach jednej osoby, a wiadomo, że w Polsce, jak i gdzie indziej, każdy dąży, aby obie osoby w rodzinie pracowały, aby było lżej.

Tak że w Anglii, stać cię utrzymać rodzinę, ubrać ją, wyżywić i jeszcze odłożyć ok. 1000zł na Polskie, a w naszym kraju? Czy rodzina otrzymująca pensję minimalną jest w stanie coś odłożyć? Raczej patrzy, czy starczy do 1-ego, a o odkładaniu zapomnij!

Polska, dodatkowo nie jest pro-społeczna. W Angli, osoby zarabiające na poziomie minimalnym, mogą starać się o zwrot podatku, który nadpłacają. Zwrot ten odbywa się co 4 tygodnie, a nie jak w Polsce, dopiero po złożeniu PITu za dany rok!

Dodatkowo można się starać o dofinansowanie do pensji czy do mieszkania. I to też nie jest trudne. Nikt z urzędników ci nie robi problemów, nie zalewa cię zbędą biurokracją, tylko po to abyś nic nie dostał (patrz Polska). Tutaj jest tak, że podajesz ile średnio zarabiasz - oni po weryfikacji, wyliczają ile ci się należy i tyle dostaniesz. Nie musisz tutaj latać tygodniami aby każdą złotówkę udowodnić, bo oni wszystko widzą czarno na białym - gdyż administracja ich jest tak zrobiona, że w momencie otrzymania pensji, oni też dostają informację o twoich zarobkach i widzą, czy coś się zmieniło czy nie.

Mamy XXI wiek, a a Polsce nadal jesteśmy daleko w tyle ze wszystkimi.

Jesteśmy krajem europejskim, z Europejskimi cenami, a pensje na poziomie Ugandy!

Pensja w Polsce, to zaledwie ok. 30% tego, co zarobimy w Angli, więc po co mają ludzie wracać?

Wszyscy mówią, że za granicą, życie jest droższe.

Oczywiście! Życie może być droższe - o 10-30%, ale pensje, nawet te minimalne, są dużo wyższe tutaj. A w porównaniu cen, wcale nie jest tak źle!

Więc, myśląc o powrocie, bardziej myśli się o rodzinnym domu, przywiązaniu do kraju. Ale życie w Polsce, przy obecnym poziomie, jest jak życie ludzi w komunistycznych Chinach, gdzie pracuje się praktycznie za miskę zupy.

Więc, drogie Panie i Panowie, panowie Posłowie i Posłanki! zastanówcie się co robicie, do czego dążycie - bo skoro ludzie po studiach, inteligentni, rządni wiedzy oraz z pragnieniem jej wykorzystania decydują się na wyjazd z kraju, tylko dla tego, że nie mają pracy na swoim poziomie, oraz na poziomie zarobków odpowiadających do ich wykształcenia, to coś jest nie tak!

I proszę mi tu nie mówić, że to ten kraj (Polska) was wykształciła, za pieniądze podatników (studia dzienne), bo w Polsce nie ma czegoś takiego jak bezpłatne studia. Bezpłatnie, to tylko chodzisz na zajęcia, a za wszystko trzeba płacić. Jeżeli chcesz się dokształcić, poszeżyć wiedzę, lub chociażby nauczyć się dobrze do kolokwium, to bez wydawania pieniędzy, których tak dużo się nie ma, nic nie wskurasz.

Więc…

Żeby móc wrócić do domu, do Polski - trzeba mieć możliwość powrotu, możliwość godnego życia!

~ Darek

Dołącz do dyskusji