Polska to bogaty kraj…

Polska – a w szczególności Polacy, to zamożni ludzie – bo jak można inaczej powiedzieć, skoro na każdym kroku słyszymy „proszę się pospieszyć, bo czas to pieniądz” (apropo. sam kiedyś też tak mówiłem).

Skoro tak, to bogaci jesteśmy właśnie dlatego, bo nie cenimy swojego czasu i marnujemy go każdego dnia.

Jak można inaczej powiedzieć, skoro inne kraje europy, chociażby Anglia, bardziej ceni sobie czas niż my sami.

Typowy pracownik angielski – wstaje i idzie do pracy. W tracie pracy wyskakuje coś zjeść (lunch), wraca do pracy popracować, a później… idzie do domu odpocząć – lub gdzieś wyskoczy ze znajomymi, rozerwać się lub coś zjeść.

Czy coś tutaj pominąłem? Tak!

Brytyjczyk nie stoi przy garach, aby coś ugotować – nie marnuje na to czasu. Dwie godziny wyrwane z życiorysu aby rodzinka w ciągu pół godziny mogła zjeść obiad – o nie!

On nie, nie gotuje – on idzie na miasto coś zjeść. W trakcie tego, spotyka się ze znajomymi i ma życie towarzyskie. Wszystko w jednym – a dodatkowo wydaje pieniądze, dając zarobić innym. Pieniądze zarobione trafiają ponownie do obiegu i cała gospodarka się kręci – i tak powinno być – gdyż im więcej wydajemy, tym państwo (mam tu na myśli przedsiębiorców) więcej zarabia. A skoro więcej zarabia, to więcej może swoim pracownikom zapłacić, jednocześnie zwiększając swoje zyski.

Oczywiście, my Polacy, gotowanie traktujemy jako coś, co jest w naszych korzeniach – co jest naszą tradycją – ale czy aby napewno?

Zapewne nie jeden z was chciałby wyjść od czasu do czasu zjeść do restauracji ze znajomymi – nie oszukujmy się, nie wielu uczciwie zarabiających ludzi na to stać, szczególnie zarabiających nieco ponad minimum (oczywiście w Polsce). Zjedzenie coś na mieście, to w naszym przypadku raczej konieczność, a nie wolny wybór. A można by było zaoszczędzić nieco czasu, spędzając mile czas, dając jednocześnie zarobić innym. Ale niestety – w Polsce, bogacić to chce się tylko państwo – nasze Państwo urzędasów (tych wysoko postawionych), posłów, posłanek i innych świń przy korycie. Tych, którzy zarabiają krocie i jeszcze więcej chcą zabrać, szczególnie tym, którzy ciężko pracują na każdy grosz – chociażby okradając ich z pieniędzy (OFE), które odkładają na swoją przyszłą – bardzo małą – emeryturę. Ah, przesada.

W Angli też zdarzają się takie rodzynki, które chcą wywalić kupę milionów funtów, niszcząc nowe samoloty (które zostały wybudowane za pieniądze podatników) i przeznaczając je na żyletki. Gdzie jest w tym sens? Bogaci tego nie widzą, bo przecież, to nie ich pieniądze i to nie oni musieli je ciężko zarobić. Co tam, zabrać innym, aby tylko więcej kasy wpłynęło – tak jak z czesnymi dla studentów. Parodia!

Dodaj komentarz