Poczta Polska - Przyśpieszamy* - z gwiazdką

Czy nie zalewa was biała gorączka, gdy słyszycie reklamę Poczty Polskiej z tekstem “Paczka priorytetowa - przyśpieszamy”, a znowu dostajecie przesyłkę spóźnioną! Bo mnie bardzo!

Ostatnio, obecnym miesiącu Grudniu (2009) opublikowano, że jakość doręczeń poczty polskiej spadała z nieco powyżej 80% w roku (2008) na wartość poniżej 60% w obecnym. Czyż to nie tragiczne?

Ale tak to jest, jak się jest monopolistą i to jeszcze niebędący w pełni VATowcem (zwolnieni z VATu), podczas, gdy wszyscy inni, alternatywni doręczyciele, muszą kombinować, aby nie naruszyć ustawy o świadczeniu powszechnych usług pocztowych, oraz od każdego przychodu odliczyć VAT.

Instytucja, jaką jest Poczta Polska, to instytucja, która zatrzymała się w czasach PRLu, gdzie, gdy przychodzi “petent”, zamiast słowa Dzień dobry, czym mogę pomóc? słyszymy “Czego!".

Ale cóż na to poradzimy, pracownicy, który pracują na Poczcie, dobrze wiedzą, że nie ma alternatywnych operatorów, tak dostępnych szaremu użytkownikowi, jak oni.

Głównym hasłem reklamowym, czy to puszczanym w radiu i telewizji, oraz masowo naklejanym na samochodach pocztowych, jest to tytułowe.

Otóż, wykupując usługę dodatkową, czyli przysłowiowy PRIORYTET, czy oby na-pewno będziemy mieli szybciej zrealizowaną usługę? Szczególnie w czasie świąt?

Odpowiedź jest jasna: NIE. Bo po co, skoro Poczta Polska wprowadziła PRIORYTET, ale jest to usługa dodatkowa, nie gwarantowana! Nikt nie może nam obiecać, że Priorytet, rzeczywiście będzie szedł szybciej, a niżeli list lub paczka bez tej usługi.

Zgodnie z Regulaminem poczty polskiej, różnica pomiędzy tzw. usługą ekonomiczną a priorytetową opisana jest w “standardzie doręczenia określonego w załączniku nr 2 do rozporządzenia”.

Otóż, jakiego rozporządzenia? Regulamin, to tylko zbity tekst, nie ma załączników. Jeżeli chodzi o rozporządzenie, to zapewne chodzi o Ustawę o prawie pocztowym. Jednakże, również i tam nie ma tego, do czego odwołuje się Poczta Polska w swoim Regulaminie.

Spędziłem kilka godzin na próbie znalezienia, chociażby zarysu tzw. “standardu doręczenia” ale na próżno. Orientacja na klienta, a szczególnie przejrzystość informacji jest zerowa!

Drugą kwestią jest fakt, iż nawet jeżeli skorzystamy z opcji Priorytetu, to nie mamy na to gwarancji, co de-fakto można zrozumieć, że wywalamy pieniądze w błoto, skoro mniej niż 60% przesyłek nadanych jako Priorytetowe, rzeczywiście dojdą w czasie ustalonym przez Pocztę.

Jeżeli chodzi właśnie o czas.

Na stronie Poczty Polskiej, znajdziemy wytłumaczenie co oznaczają Przesyłki PRIORYTETOWE krajowe.

Otóż, mówią one o tym, iż będą one “dostarczone następnego dnia roboczego pod dniu nadania, jeżeli zostaną nadane do godziny 15. Oczywiście, po 15, to tak jakby były nadane następnego dnia.

Ale czytajmy dalej…

“podany termin doręczenia nie jest terminem gwarantowanym tylko deklarowanym”

W takim razie za co płacimy, skoro równie dobrze pani w okienku może nam powiedzieć, że przesyłka dojdzie na jutro, ale nie daje na to gwarancji (a zapłacić trzeba) jak równie dobrze może przyjść za tydzień, i nic na to nie poradzimy.

To jest dopiero absurd całej sytuacji.

Przeanalizujmy inną sytuację, w przypadku jeżeli już skorzystaliśmy z Priorytetu, co nam to daje.

Po zagłębieniu się w gąszcz papierów, NIC.

Co możemy zrobić, gdy nadamy “list polecony priorytetowy” w czwartek rano, a dostaniemy go w godzinach popołudniowych we WTOREK!?

To jest 5 dni, ale patrząc na dni robocze (mimo że poczta działa i listonosze chodzą w Soboty, to nie jest ona dniem roboczym), od momentu wysłania do doręczenia minęły 3 dni robocze (D+3). Wg opisu usługi Priorytetowej, termin ten powinien wynosić D+1.

Pierwsze co nam przychodzi na myśl, to złożenie reklamacji.

W moim przypadku, jako że byłem odbiorcą, wg “szanownych” pań z Poczty, nie mogę złożyć Reklamacji.

Z tym się nie zgodzę, gdyż z Art. 61 Ustawy o prawie pocztowym wynika

W przypadku (…) nienależytego wykonania powszechnej usługi pocztowej (…) prawo do wniesienia reklamacji przysługuje nadawcy albo adresatowi - gdy nadawca zrzeknie się na jego rzecz prawa dochodzenia roszczeń albo gdy przesyłka (…) zostanie doręczona adresatowi.

Niestety, Panie z Poczty są tak wytrenowane i przeszkolone, aby “zagadać” tak osobę, która chce złożyć Reklamację, że nie-pozwolą tego dokonać, twierdząc, że jedynie możemy złożyć skargę. A poza tym dodadzą, że jedyną gwarantowaną usługą jest Pocztex. Kolejna licha usługa, z której nigdy nie skorzystam… wolę kurierów UPS.

No dobrze, skoro panie nie chcą nam wydać druku do Reklamacji (lub przyjąć), spróbujmy ze skargą.

Ale tutaj natrafiamy na kolejny haczyk - czy może lepiej Gwiazdkę, pod którą ukryta jest sentencja:

W przypadku doręczenia przesyłki listowej priorytetowej (mowa o poleconej) w terminie późniejszym niż w 4 dniu po dniu nadania, adresatowi lub nadawcy przysługuje prawo do wniesienia skargi z tytułu opóźnionego doręczenia przesyłki listowej.

Światełko w tunelu? Otóż nie, bo mimo że przesyłka nie doszła w terminie D+1, to zmieściła się w terminie D+4, po którym to możemy na kogokolwiek i na-cokolwiek składać skargę.

W tej sytuacji, nic nie możemy zrobić (i nie pomoże tutaj również Rzecznik Praw Konsumenta), gdyż Poczta sformowała sobie wewnętrzne regulaminy w taki sposób, aby jak najbardziej nagiąć Ustawę, oraz aby jak najmniej reklamacji załatwić pozytywnie.

Niestety, nie ma tutaj zmiłuj się. Żadne Przeprosiny z tytułu opóźnienia - słowo “przepraszam” z ust takiego monopolisty nie padnie. Panie jedynie wydrą się, pokażą że tak naprawdę to my powinniśmy się cieszyć, że  mogliśmy skorzystać z ich usług, a nie odwrotnie.

Jednym słowem, Poczta Polska to PRLowska tragedia, choć wszystkie ustawy, akty i rozporządzenia sięgają dawniejszych czasów, ale ze względu na mój wiek, mogę to porównać tylko do tamtego okresu.

Mam nadzieję, że już niedługo Poczta straci swój monopol i zacznie doceniać swoich klientów, którzy przez ich niekompetencję i notoryczne opóźnianie przesyłek, nie mogą sprawnie i bezproblemowo prowadzić działalności gospodarczych!

To by było na tyle, chętnie podyskutuję w komentarzach, więc chętnych zapraszam do dyskusji.

Pozdrawiam.

Dołącz do dyskusji