Google Ads — gra nie warta świeczki

Krótko o tym, dlaczego zrezygnowałem z Google Ads (AdWords) i dlaczego ty też powinieneś.

Pewnie niewielu z was, szczególnie tych, używających aktywnie Adblock’a zauważyło, że moja strona internetowa nie wyświetla już reklam od Google.

Odkąd rezygnowałem z Wordpress na rzecz Hugo, moim celem było dążenie do optymalizacji mojej strony, na każdym jednak kroku napotykałem na bariery.

Ostatnimi czasu Google — znowu — zmienił swój algorytm i wprowadził zmiany, które od dawna były czymś, do czego dążyłem. Otóż na przełomie Lutego i Marca 2021 zaobserwowaliśmy zmiany w pozycjonowaniu stron w wyszukiwarce z głównym naciskiem na wydajność witryny pod kątem Core Web Vitals.

Moja strona internetowa, mimo że zoptymalizowana jak najbardziej jak by się dało (prawie), znowu wskoczyła na czerwoną linię w Google Search Console, sygnalizując, że moje strony są słabo (poor) zoptymalizowane pod kątem trzech podstawowych aspektów (LCP/FID/CLS).

Impakt wskoczenia z zielonej linii na czerwoną dało się odczuć niemal z dnia na dzień. Liczba odwiedzających moją stronę spadła momentalnie o 40-50%. Co najgorsze, działania, mające na celu natychmiastową poprawę są poddawane sprawdzeniu przez Google, które trwa raptem 28 dni!

Tak jest. 28 dni, aby dowiedzieć się, czy strona ponownie może zostać pozycjonowana wyżej w wyszukiwarce, o ile wszystkie metryki zostały spełnione (można je na bierząco monitorować w web.dev lub PageSpeed Insights).

Co najśmieszniejsze, moja witryna została ukarana za to, że używałem usług Google, a nie za to, że coś zrobiłem źle.

Już jakiś czas temu porzuciłem java skrypt Google Analytics (nie rezygnując z Google Analytics) na rzecz minimalanalytics.com.

Co jeszcze używałem, to reklamy.

Google AdWords (obecnie zwany po prostu Google Ads) przez lata towarzyszyło mi w moich przygodach z moją stroną. I mimo tego, że nigdy nie generowało mi nie wiadomo to jak dużego przychodu, to zawsze pozwoliło na pokrycie, choć niewielkiej części kosztów utrzymania witryny.

W ostatnich miesiącach okazało się jednak, że to ja dawałem więcej, a niżeli otrzymywałem z powrotem.

W momencie, gdy moje zyski ze strony spadły poniżej £1 na miesiąc a moja strona została ukarana za to, że poszczególne podstrony (z reguły popularne) serwowany są w sposób wolny — niezoptymalizowany, miarka się przebrała.

Z jednej strony Google wymaga od stron, aby były one szybkie. Z drugiej strony oferuje usługi, które ciągną one dane strony na dno.

Po prostu strzał w stopę.

Zastanawiałem się nad tym od pewnego czasu, a dokładniej, odkąd moja strona została przeniesiona do Hugo a jej utrzymanie, nic (poza domeną) mnie nie kosztuje.

Niektóre wpisy, które generują zysk z polecenia usługi, naturalnie nie serwowały reklam, to jednak zysk, który stał się kulą u nogi mojej strony, stał się dokuczliwy.

W momencie, gdy zostałem ukarany przez Google za serwowanie reklam z ich własnej infrastruktury, powiedziałem dość.

Niestety, wyłączenie reklam to nie wszystko. Straty spowodowane przez nie w algorytmach Google ciągły się za mną przez przeszło miesiąc i dopiero ostatnimi czasy widzę zmianę, choć nadal spora droga przede mną.

I, mimo że wszystkie statystyki poszczególnych podstron wracają na zieloną strefę (na co niektórych stronach nadal walczę z LCP powyżej 2.5s), to przyjdzie mi poczekać kolejne 28 dni (!) na zobaczenie, czy algorytm Google stwierdzi, że moja strona jest warta wyższego miejsca w wyszukiwarce.

Ku uciesze osób, które znalazły coś ciekawego na mojej stronie, mogą one się cieszyć przeglądaniem jej zawartości bez nękania uciążliwymi reklamami, które i tak są wszechobecne w internecie.

Z jednej strony cieszy mnie rosnąca liczba odwiedzających oraz osób, które w swoich komentarzach, lub bezpośrednio za pomocą e-mail, podziękują za artykuł, który opublikowałem.

Tak czy siak, znajdę sposób, aby pomagając innym dostać coś w zamian — tak jak w przypadku strony Wise (dawniej TransferWise), gdzie mogę otrzymać £75 za każde aktywne 3 osoby, podczas gdy polecający otrzyma darmowy przelew do £500 funtów.

Już teraz mam na oku sposób, na bezinwazyjny sposób na zrekompensowanie sobie czasu poświęconego w moją stronę. Jedno jest pewne, że do Google Ads (AdWords) i innych tego typu rozwiązań nie zamierzam wracać.

Pozdrawiam.